Bomba energetyczna

2 komentarze

Na wstępie przedstawiam Wam Sunię (nie ja jej nadałam to straszne imię, to Dziadek!), naszą domową bombę energetyczną :) Budzi mnie co rano, skacząc po mnie i podgryzając mi uszy. To najbardziej zwariowany pies, jakiego spotkałam! 



A właściwą bombą energetyczną, o której chcę Wam opowiedzieć są płatki owsiane. Często niedoceniane i pomijane przez wielu z nas. Mnie owsianka kojarzy się z tym, że wszystkie postaci z kreskówek jej nie lubiły... to błąd! Odpowiednio doprawiona jest pyszna! Wystarczy odrobina miodu, kakao, suszonych owoców - i mamy niebo w gębie. 

Węglowodany złożone to główny składnik płatków owsianych. Właśnie dlatego najlepiej jeść je rano. Dają uczucie sytości na długi czas, można się nimi porządnie najeść. Jeśli planujecie ciężki, intensywny dzień (praca fizyczna czy egzaminy) - wtedy owsianka jest najlepszym śniadaniem!
Pełnowartościowe - zawierają także łatwostrawne białko i kwasy tłuszczowe nienasycone. Oznacza to, że zapewnią Ci komplet składników odżywczych. Twój posiłek będzie kompletny.
Przeciwutleniacze zawarte w płatkach owsianych opóźniają procesy starzenia, poprawiają kondycję włosów i paznokci. Natomiast substancje psychogenne poprawiają nastrój, przeciwdziałają stanom depresyjnym i podenerwowaniu. Keep calm and eat owsianka!
Witaminy i minerały: witaminy B6, E, PP. Minerały: potas, wapń, magnez, jod, selen. A ponadto duże ilości błonnika ułatwiającego trawienie i usuwanie toksyn z organizmu.
Dolegliwości przy jakich szczególnie zalecane są płatki owsiane to: nadwaga (owsianka wspomaga odchudzanie!), wysoki cholesterol, problemy z układem trawiennym (zaparcia, zgaga czy wzdęcia), cukrzyca (i inne problemy z cukrem).

Płatki owsiane najwięcej składników odżywczych zachowują na surowo.


Ciepła papka to nie jedyny sposób na przyrządzenie płatków owsianych. Po sieci krążą setki przepisów na omlety, ciasteczka, sałatki czy pieczywo owsiane. Dzisiaj chciałabym Wam podrzucić pomysł na dodatek do porannej kawy. Ostatnio jestem strasznym głodomorem, mogłabym jeść non stop! (Myślę, że zaczynam magazynować na zimę :P) Więc płatki owsiane zagościły w mojej kuchni na dłuższy czas. W końcu lepiej sobie skubnąć takie ciasteczko w ciągu dnia, niż iść do sklepu obok po drożdżówkę. Zapas jedzenia to u mnie podstawa. Idąc na uczelnię, zwykle na 12h, zabieram ze sobą miliard pudełek i torebek z jedzeniem... i 1 zeszyt :D Tak, moja torba nie ma dna. Zobaczcie, co jutro w niej wyląduje ;)



ciastko owsiane i kawa z miodem oraz szczyptą cynamonu

Ciasteczka owsiane z ziarnami i żurawiną

przepis na ok. 20 szt.

Skład:

2 szkl. płatków owsianych górskich,
1 szkl. otrębów owsianych,
10 łyżek wody,
1 jajko,
2 łyżki serka delikatnego lub homogenizowanego naturalnego,
5 łyżek miodu,
100g suszonej żurawiny,
1 łyżka ziaren słonecznika,
1 łyżka pestek z dyni,
2 łyżki siemienia lnianego.

Wykonanie:

Wymieszaj ze sobą suche składniki. Następnie dodaj mokre, dokładnie wymieszaj. Uformuj w rękach ciasteczka, ułóż na blasze wyścielonej papierem do pieczenia. Piecz w 180 stopniach, ok. 20min.


To kto mnie zaprasza na kawę i ciastko? ;)


Akcja ŻURAWINOWA!

Zimowe zapasy

0 komentarze

Długi weekend! Pewnie wielu z Was cieszy się jednym dniem wolnego więcej :) Z tej okazji proponuję trochę bardziej czasochłonny przepis - na powidła. Warto zmagazynować zapas na zimę w swojej spiżarni. Wiadomo, w sklepach półki aż uginają się od różnych smaków, rodzajów i gatunków przetworów. Jednak to zupełnie co innego niż otworzyć w zimowy wieczór swoje małe, pyszne arcydzieło :)
A poza tym z powidłami śliwkowo-pigwowymi się w sklepie nie spotkałam!

Pigwa czy pigwowiec?



Wiele osób ma problem z rozróżnieniem pigwy i pigwowca. Ja też mam! Dostałam od mamy Pati ze 3 kilo pigwy(owca) i za nic nie jestem w stanie rozszyfrować, które to? Duże jak pigwa, skórka jak pigwowiec... to chyba jednak pigwa, po prostu inny gatunek. Tak przynajmniej zakładam.

Pigwa rośnie na drzewie, ma gruszkowaty kształt, jest wielkości jabłka i ma klejący nalot na skórce. W smaku jest o wiele mniej intensywna od pigwowca, dlatego lepiej się nadaje do przetworów typu powidła, marmolady itd. Pięknie pachnie, pod wpływem gotowania z dodatkiem cukru zmienia kolor na czerwony. Raczej nie nadaje się do jedzenia na surowo. W sezonie (październik/listopad) pigwę można dostać w „warzywniakach”, w marketach – nie spotkałam się. W tym roku w sklepach spotkałam się z ceną 4,50/kg.

Pigwowiec rośnie na krzewach, raczej niedużych. Jest wielkości orzecha włoskiego, kształtem przypomina żółtą morelę o gładkiej skórce. Jest cierpko-kwaśny, ma intensywny smak i zapach. Świetny do przetworów, nie na surowo. Oczywiście z dodatkiem sporych ilości cukru :) O wiele lepiej nadaje się na popularny „syrop do herbaty” niż pigwa, właśnie ze względu na bardziej intensywny smak. W przetworach wymaga dłuższej obróbki termicznej niż pigwa, jest też trudniej dostępny w sklepach.

Gdy byłam mała, furorę w zimowe wieczory robiły dwa rodzaje herbatki: z malinami z syropu, oraz z owocami pigwowca – też z syropu. Mogłam je pić hektolitrami :) W tym roku postanowiłam sama zrobić zimowe zapasy. O malinach niestety zapomniałam, ale o pigwie przypomniał mi osiedlowy warzywniak. Pigwy same wpadły mi w ręce! Mając na uwadze, że dostanę też owoce z domowego ogródka, umyśliłam sobie powidła z pigwą. Długo biłam się z myślami, z czym ją połączyć. Wygrały śliwki – słodkie same w sobie. A poza tym, jest sezon na węgierki.

Oczywiście nie obyło się bez śliwkowej wpadki. Kupiłam owoce nie takie jak trzeba. Jasne, duże śliwki (pan coś mówił, że „Presidenty”, ale nie jestem pewna). Kwaśne jak cytryny! Na szczęście uratowała mnie babcia, która jest fanką skubańca. Przygarnęła śliwki, które zasypała cukrem i ma zapas do ciasta na cały rok. Mnie kupiła pyszne, dojrzałe węgierki <3 Rada na przyszłość: sprawdzajcie smak śliwek, zanim je kupicie :)


tutaj: pełnoziarnisty chleb posmarowany kremowym tarożkiem i powidłami

Powidła śliwkowe z pigwą 


Składniki:

3kg śliwek (dojrzałych węgierek),
80dag pigwy,
¾ szkl. Cukru (dosyp cukru do smaku, wszystko zależy od tego, jak dojrzałe są Twoje śliwki).

Wykonanie:

Powidła będziesz smażyć 3 dni, codziennie po ok. 3h. Cały czas na wolnym ogniu!
Dzień 1: Śliwki bez pestek, pokrojone na połówki wrzuć do dużego gara. Dodaj też pigwy, nieobrane, pokrojone w kostkę. Odkrój z nich gniazda nasienne. Przez pół godziny duś owoce pod przykryciem, aż puszczą sok. Następnie zdejmij pokrywkę, nadmiar wody zacznie odparowywać. Smaż powidła przez kolejne 2-2,5h, co jakiś czas mieszając. Zostaw odkryte na noc, aby odparowały.
Dzień 2: Smaż powidła bez przykrycia. Pilnuj, aby się nie przypaliły. Gdy woda odparuje, trzeba będzie je mieszać dość często, aby owoce nie przywarły do garnka. Śliwki powinny się już „rozlecieć”, pigwa rozpada się trochę dłużej.
Dzień 3: Smaż powidła, aż zaczną spadać z drewnianej łyżki, nie spływać. Może Ci odparować nawet 2/3 wcześniejszej pojemności garnka! Gorące powidła powkładaj do wcześniej wyparzonych słoiczków. Zakręć je i odwróć do góry dnem, aby się zawekowały (podobno wystarcza 30min – ja zostawiam je tak na całą noc ;)).



Miłego leniuchowania!

słodkie zdrowie

7 komentarze

Zupełnym przypadkiem, bimbając sobie w pracy, znalazłam reklamę kampanii edukacyjnej Uwaga Nadwaga, której organizatorem jest Naturhouse. Faktycznie, to druga edycja, a rok temu coś gdzieś mi się obiło o uszy. Za cicho o tym, a sprawa godna uwagi, więc postanowiłam Wam o tym opowiedzieć.

Kampania Uwaga Nadwaga ma na celu propagowanie zdrowych nawyków żywieniowych wśród Polaków. Prawda jest taka, że nasza świadomość w tym zakresie jest znikoma. Od paru lat to się zmienia, ale nadal udając się w weekend do centrum hadlowego widzę smutny obrazek: w dziale restauracyjnym , w kolejce do fast-food'a stoją: mama kula, tata kula i ich małe kuleczki. Te małe kuleczki za parę lat podrosną. Co wtedy? Nie muszę Wam tego barwnie opisywać.

Wiecie, że już co piąty Polak jest otyły?


Uwaga Nadwaga umożliwia nam skorzystanie z bezpłatnego spotkania z dietetykiem. Wystarczy wypełnić formularz, a ktoś oddzwoni, by umówić Was na wizytę. Sama się zgłosiłam! Z czystej ciekawości (ile mam tkanki tłuszczowej :P). Po kilku dniach oddzwonili do mnie, umówiłam się na wtorek 5 listopada. Na pewno zdam Wam relację.

Nie chodzi o to, żeby specjalista ustalił z nami ścisłą dietę. Dietę olejesz po miesiącu i nic się w Twoim życiu nie zmieni. Nie schudniesz, nie poczujesz się lepiej, a będziesz mieć wyrzuty sumienia „znów nie dałem/am rady”. Sama podchodziłam do różnych diet wielokrotnie. Dukan, Montignac, 1000 kcal, rozdzielna. Z żadną nie wytrzymałam dłużej niż 2 miesiące.
Prawie dwa miesiące temu postanowiłam wprowadzić w swoje życie kolejną dietę. Zwie się ona ROZSĄDEK. Przestawiłam sobie w głowie, nie w brzuchu, i wprowadziłam kilka zasad, których się trzymam. I wcale nie chodzę głodna, ani nie wyję po nocach z tęsknoty za czekoladą :D
Nie mów mi „nie dam rady, za bardzo kocham jeść”. Przestań sobie wmawiać, skarbie <3 Popatrz na dziewczyny z Dietetycznie Siostro i Moje Dietetyczne Fanaberie. Czy one sobie czegoś odmawiają? Nie bądź luzer! Daj się namówić :)

10 punktów dzieli nas od zdrowego ciała, pozytywnego powera i satysfakcji. Odliczasz ze mną?


10. Słodycze – nikt Ci nie broni! Po prostu zrób je samodzielnie :) Ciasteczka owsiane, pierniki, muffiny, gorzka czekolada... jest cała masa pysznych przepisów z dodatkiem pełnoziarnistych produktów i zdrowych substancji słodzących. a co jak mama upiecze Twoje ukochane ciacho? Zjedz kawałek – nie pół blachy.

9. Biali mordercy, czyli cukier i sól – z cukrem sprawa jest prosta. Możesz go zastąpić syropem z agawy, stewią, miodem, słodzikiem. Z solą bywa trudniej, przynajmniej tak wynika z mojej niewielkiej wiedzy. Staraj się doprawiać jedzenie ziołami i przyprawami korzennymi. Często przyprawy i składniki same w sobie są słone, a Ty nawet o tym nie wiesz! Solimy na końcu.

8. Przyprawy – są przyprawy, które napędzają Twój metabolizm, zawierają wiele antyoksydantów, przeciwutleniaczy i innych cudów natury. Moje ulubione to cynamon, imbir i chilli. Pewnie widzisz po przepisach, że wsypuję je gdzie tylko się da. Generalnie, pikantne przyprawy wspomagają przemianę materii, więc lubimy na ostro! :P

7. Napoje i fast-foody – Teraz się zaczną jęki i stęki :D To nie jest takie trudne! Burgera da się zrobić w domu, bez hektolitrów oleju. To samo z pysznym mięskiem... jedyny problem z frytkami, ale bez nich da się żyć! Jak ziemniaki to w mundurkach. Z twarożkiem ziołowym...mniam! Nie pij słodkich napojów, „soków” i wód smakowych. Wodę smakową możesz zrobić w domu (co to za problem wrzucić do wody mineralnej np. kawałki pomarańczy). Sok, jeśli masz wyciskarkę lub sokowirówkę, także. Jeśli nie masz, a masz chęć na sok – zjedz owoc. Przynajmniej się najesz :) Co do mojej ukochanej coca-coli to nie znalazłam na nią sposobu. Ale wiem jedno – gdy piję ją od wielkiego święta – jest jeszcze lepsza!

6. Napoje vol. 2 – Co pić? Przede wszystkim 1,5-2l płynów dziennie to nasze minimum. Co pijemy? Kawa nie jest nam zakazana, byle nie 3w1 czy 2w1. Osobiście jestem burżujem i mam w domu ekspres ciśnieniowy, więc nie toleruję też rozpuszczalnej – ale nie będę radykalna :) Kawa jest nawet wskazana (1-2 filiżanki dziennie), kofeina daje kopa naszemu metabolizmowi. Polecam Wam kawę z miodem i cynamonem , to moja poranna dawka szczęścia <3
Poza tym herbata liściasta. Zielona, czerwona, biała... bomba antyoksydacyjna! Możemy wypić do 3 kubków dziennie. Poczujesz się lekko, uregulujesz ciśnienie i gospodarkę wodną.No i woda mineralna. Obowiązkowo, oczyszcza organizm i poprawia krążenie śródmózgowe – bonus dla myślicieli ;)

5. Pieczywo i produkty mączne – Nie, z tego też nie zrezygnujemy. Wybieramy pieczywo pełnoziarniste (nie wieloziarniste, bo takie często jest barwione karmelem). To ten taki ciemny, mokry chleb. Chcesz bułkę? Upiecz ją sobie w domu. Domowa buła waży dwa razy tyle, co taka ze sklepu. Nie wiem jak Ty, ale ja się powietrzem nie najadam.
Co do mąki to tę białą zastąp pełnoziarnistą lub żytnią. Zawiera węglowodany złożone, które wchłaniają się dłużej – będziesz dłużej i bardziej najedzony/a. Poza tym, produkty pełnoziarniste zawierają sporo błonnika, który m.in. wspomaga trawienie. Do naleśników/omlecików/innych takich oprócz mąki pełnoziarnistej możesz dodawać inne produkty zbożowe tj. otręby (najzdrowsze są owsiane), siemię lniane czy zarodki np. pszenne. To źródło witamin, mikro- i makro- elementów.
 Makarony, ryż i kasza – Kasza zawsze. Jest zdrowa, jak produkty pełnoziarniste i warto ją jeść. Gryczaną, jęczmienną, jaglaną – każdą. Nie na tony. Ryż... brązowy i dziki. Pierwszy raz z brązowym ryżem nie zawsze jest udany. Trzeba pamiętać, że dłużej się go gotuje. Po 3 pierwszych woreczkach pokochasz go :) Różnica między białym a ciemnym ryżem jest mniej więcej taka jak między białym a pełnoziarnistym pieczywem. Makaron? To produkt mączny – wybieramy pełnoziarnisty.

4. Tłuszcze – oliwa z oliwek i olej kokosowy. Unikamy smażenia, ale wiadomo – nie da się żyć bez naleśników ;) Tłuszcze są ważne, jak każdy inny składnik. Nie wolno nam ich wykluczać. Oleje, smalce i margaryny wywalamy w kąt. Zostaje oliwa, orzechy, ziarenka (np. słonecznika, pestki z dyni).

3. Owoce i warzywa – Warzywa, zwłaszcza surowe, wcinamy jak najczęściej. Najlepiej do każdego posiłku. Sałatki, surówki, przekąski... Witaminy, zdrowe węglowodany. Owoce też! Ale zawierają fruktozę, która szybko się rozkłada, więc nie dają długiego uczucia sytości. Staramy się nie jeść owoców wieczorem, na ostatni posiłek, żeby nie nie odłożyły się jako tłuszcz na naszych tyłkach ;) Jednak, lepszy owoc niż baton. Owoce, których staramy się nie jeść za dużo to m.in. banany, śliwki i gruszki. Mają najwięcej cukru.

2. Mięso i nabiał – w jednym kubeczku jogurtu owocowego jest 5 łyżeczek cukru! Hm, lepiej dodajmy do jogurtu naturalnego owoców. Serki topione, twarożki kanapkowe itd. - sprawdzajcie zawartość tłuszczu. Powyżej 10% - odradzam. Są też serki o niskiej zawartości tłuszczu i dużej zawartości białka, takie można wcinać. Lub wymieszać chudy twaróg (jemy!) z jogurtem naturalnym. Twaróg i ser wiejski zalecane. Mozzarella i mascarpone – od święta ;)
Chude mięso, przede wszystkim drób i ryby są bardzo ważne. Są źródłem białka, a ryby także kwasów omega, które są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania naszego organizmu. Jak już wspominałam, pieczemy i gotujemy. Odradzam kupowanie mięsa mielonego „na tackach”, ponieważ sporą część jego objętości stanowi woda i tłuszcz. Lepiej się opłaca zmielić kawałek mięsa w domu, lub poprosić panią z mięsnego o zmielenie – widzisz, jakie mięso jesz. Kiełbasy, parówki, wędliny... unikaj. Spróbuj zamarynować kawałek mięsa i je upiec – lepsze?

1. Często i regularnie – zasada ważna ponad pozostałe 9 :) Jemy regularnie plus-minus 5 posiłków dziennie. Mało, a często. To jest zasada irytująca nas przez pierwsze 2 tygodnie, później organizm sam się dopomina o swoje jedzenie. Staraj się jeść pierwszy posiłek max. godzinę po przebudzeniu. Twój organizm jest wygłodzony po nocy. Jeśli nie dasz mu energii, zacznie odkładać zapasy na czarną godzinę – tłuszcz.
Mit z nie jedzeniem po 18 obalamy! Jeśli późno chodzisz spać, nie zdaje to egzaminu. Nie może Ci burczeć w brzuchu. Ostatni posiłek jedz 2h przed snem. Zaśniesz zanim pomyślisz o nocnej eskapadzie do lodówki ;)

BONUS: I ostatnia rzecz – nie związana z żywieniem. Rusz tyłek! Pół godziny ćwiczeń, co najmniej 3 razy w tygodniu. Na pewno znajdziesz chwilę dla siebie. Możesz iść na siłownię, ale nie musisz. Jest wiele filmików z treningami dostępnych w Internecie. Ćwiczenia wyzwalają hormony szczęścia i pomogą Ci ukształtować ładną sylwetkę. Daj się namówić :)


Dość wymądrzania się, czas na coś pysznego! Z tego co wiem, dla większości z nas największy problem w odchudzaniu czy zdrowym odżywianiu się stanowią słodycze. Dorzucam przepis na coś słodkiego i bardzo pożywnego ;)
Znudziły mi się już trochę otręby, więc przerzuciłam się na płatki owsiane. Sycące, pyszne... można z nich wyczarować miliard różnych rzeczy! Zainspirowana otrębowymi bułeczkami, które Pati mi serwuje podczas prawie każdej wspólnej kawy, zrobiłam owsiane babeczki (mogą też być bułeczkami, forma dowolna, bo masa jest gęsta). Super sprawa, gdy nie macie czasu, a potrzebujecie jakiejś szybkiej przekąski w pracy/szkole albo „czegoś dla gości”.




Owsiano-serowe babeczki z jabłkami



przepis na 4 babeczki


Składniki:

125g twarogu,
2 łyżki kremowego serka (lub homogenizowanego naturalnego),
4 łyżki górskich płatków owsianych,
½ jabłka,
1 łyżeczka cynamonu,
1 łyżka miodu,
opcjonalnie: rodzynki.

Wykonanie:

Wymieszaj serki z przyprawami i płatkami owsianymi, zostaw na 5-10min, aby płatki zrobiły się miękkie. Dodaj jabłko pokrojone w sporą kostkę (ok. 1x1cm), wyłóż do foremek. Piecz ok. 40min, aż pojawi się złotobrązowa skorupka.


Do dzieła!

Pod pierzynką

0 komentarze

No cześć :) Jesień pełną parą, za oknem buro... postanowiłam trochę osłodzić Wam dzień dodając przepis na niezawodną szarlotkę z pianą bezową. Ze zdrowym odżywianiem przepis nie ma nic wspólnego, ale czasem można zaszaleć :D Może kiedyś „odczaruję” ten przepis i zrobię zdrową wersję? Póki co wrzucam wersję, powiedzmy, tradycyjną.

A tak z zupełnie innej beczki, chciałabym Wam się pochwalić moim nowym nabytkiem – miseczkami do zapiekania. Polowałam na nie już daaawno, dawno, bo od wakacji. Niestety nigdy nie mogłam dorwać dość czarujących i w równie czarującej cenie... do czasu.

Tak w ogóle to uwielbiam wszelkiego rodzaju targowiska, place i bazarki. We Wrocławiu mam swoje dwa ulubione: przy dworcu Świebodzkim, gdzie zaopatruję się w przyprawy, jak wspomniałam tutaj (także w ciuchy, bo czasem trafi się niezła okazja). Drugim takim miejscem jest plac przy Młynie Sułkowice (przeniesiony z Niskich Łąk). O nim chciałam Wam dzisiaj opowiedzieć.

To jest miejsce w rodzaju „wszystkobazar”. Trochę ciuchów, chemia z importu, warzywniaki, manele, duperele... no wszystko, czego szukacie. Wybrałam się tam po długiej nieobecności, w poszukiwaniu ładnych naczyń (siara w kółko wrzucać tu zdjęcia na tych samych talerzach ;)). Okazało się, że na placu pojawiło się dwóch nowych handlarzy ze szkłem, w dodatku za grosze! Oszalałam! Spędziłam godzinę na szperaniu w kartonach, aż znalazłam parę skarbów. W tym moje upragnione miseczki <3 jak widać, każda jest inna, ale wszystkie są w podobnej tonacji kolorystycznej, więc stanowią fajny zestaw. Kosztowały mnie 2zł/szt. Dorwałam też kilka talerzy, które pojawią się w międzyczasie na zdjęciach potraw. Zakupy uważam za bardzo udane.
Hmmm... w przyszłą niedzielę mam zajęcia na 10:30... może powtórka? :D



Oprócz tagów „jedzeniowych”, które są dla Was raczej zrozumiałe, chciałabym dorzucić jeszcze kilka innych. Czasami w postach pojawiają się akapity z serii „polecam”, chciałabym to jakoś uporządkować :)
www – Strony internetowe, na które warto zajrzeć. Narazie były to głównie blogi.
Miejsca – miejsca, które uważam, za warte odwiedzenia. Kawiarnie, restauracje...
Produkty – składniki, które wyjątkowo przypadły mi do gustu.
Zakupy – sklepy (zarówno stacjonarne, jak i internetowe), gdzie się zaopatruję. Zwłaszcza przez internet, warto korzystać z usług sprawdzonych sprzedawców.


Rozgadałam się znowu, wróćmy do naszej szarlotki podanej na jednym z talerzyków, które mama Monika trzyma skrzętnie ukryte, żebym ich nie wytłukła. W sumie nie dziwię jej się. Ostatnio regularnie coś tłukę – jak nie talerze, to jajka.




Szarlotka pod bezową pierzynką

Składniki:

Ciasto:
2 i 1/4 szkl. mąki pszennej (tutaj: tortowa),
3/4 kostki margaryny,
4 łyżki cukru,
2 żółtka,
1 łyżeczka proszku do pieczenia.

1,5l musu jabłkowego (lub 1 kg świeżych jabłek startych na tartce i odciśniętych z nadmiaru soku - dodaj wtedy do nich cukru do smaku),
cynamon do smaku,
7 białek,
1/2 szkl. cukru-pudru

Wykonanie:

Składniki na ciasto zagniatamy na gładką masę, włóż je na pół godz. do lodówki. Następnie wyłóż je na blaszkę wyłożoną wcześniej papierem do pieczenia. Jeśli masz z tym trudności możesz zetrzeć je na tartce a później delikatnie "uklepać" ręką.
Mus jabłkowy wymieszaj z cynamonem i rozłóż na kruchym spodzie. Staraj się, aby jabłka nie dotykały boków blaszki. Podpiecz ciasto ok. pół godziny w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. 
W tym czasie ubij białka. Pod koniec ubijania (gdy już będą sztywne) dodaj cukier-puder. Poubijaj je jeszcze przez chwilę do otrzymania gładkiej masy. Wyłóż pianę bezową na naszą podpieczoną szarlotkę. Piecz do momentu, aż piana bezowa zrobi się złociście brązowa (30-45min). 



Papryka faszerowana - 2 wersje

0 komentarze

Ten post miał do Was przywędrować już kilka dni temu, ale przygotowania do szalonego party tak mnie pochłonęły, że... hoho. Ale już po wszystkim, imprezka wyszła całkiem udana. Nie zaryłam nosem w talerz ze zmęczenia, więc było OK. Pożarlim, popilim, koniec tego dobrego! Najstraszniejsze są sterty pysznego jedzenia, które czekają na mnie w domu :( Ciasta, sałatki, BABCINY BIGOS. Dodajcie mi sił!

Chciałam się popisać przed Wami, przed rodzinką, przed całym światem moim boskim tortem zawijanym. No i klapa! Zawsze, gdy się najbardziej starasz to nie wychodzi. Trzy razy zważyła mi się masa, już myślałam, że się poddam. Na szczęście moja cudowna sąsiadeczka (ajlowju, Karo <3) uratowała mnie swoją bitą śmietaną i wszystko jakoś poszło. Karo posiada Thermomix, więc jest najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi.

Wszystkiego najlepszego, tato!

W niedzielę postanowiłam zrobić wersję testową faszerowanych papryk (szkoda, że tak nie zrobiłam z tortem...). Nie mogłam się zdecydować, który farsz wybrać - ryżowy, czy mięsny? Na stole pojawiły się obie wersje ;)  Zdrowe, smaczne, i ładnie wygląda na talerzu. Bardzo fajna sprawa na jakąś rodzinną kolację czy coś w ten deseń ;)



Papryka faszerowana z mięsem


Składniki:

6 średnich papryk,
500g mielonej wieprzowiny,
1 nieduża cebula,
puszka czerwonej fasoli,
pół puszki kukurydzy konserwowej,
150g sera mozzarella,
4 pomidory (koniecznie aromatyczne i mocno dojrzałe),
ząbek czosnku,
pół łyżeczki tabasco,
1/3 łyżeczki papryki pepperoni,
1 łyżeczka oregano,
1,5 łyżeczki bazylii,
0,5 łyżeczki tymianku,
1 łyżeczka soli,
1/3 łyżeczki czarnego pieprzu.

Wykonanie:

Paprykom odetnij czapeczki i je wydrąż.
Delikatnie je posól przed włożeniem w nie farszu.
Cebulkę podsmaż w garnku, następnie dodaj do niej mięso. Dodaj sól, pieprz i tymianek, podsmażaj przez ok. 20min na wolnym ogniu. Pomidory sparz, obierz ze skórki, wykrój korzeń i smiksuj (np. blenderem). Do przecieru dodaj pozostałe przyprawy. (Pamiętaj, jeśli pomidory będą mało aromatyczne lub słabo dojrzałe, będziesz musiał/a ratować się przecierem pomidorowym w kartoniku :(). Przecier dodaj do mięsa, gotuj przez następnie 10 min. Dodaj fasolę i kukurydzę. Wymieszaj, pogotuj jeszcze przez chwilę. Odstaw do ostygnięcia.
Letni lub zimny farsz nałóż do papryczek poustawianych w naczyniu żaroodpornym. Na wierzch każdej ułóż plasterek mozzarelli (ok. pół centymetra każdy). Ponakładaj kapturki. Włóż do piekarnika nagrzanego na 180 stopni, piecz przez ok. 50min. 





Papryka faszerowana ryżem

Składniki:

6 papryk,
1 woreczek brązowego ryżu,
300-400g pieczarek,
por,
pół puszki kukurydzy konserwowej (lub 1 gruszka),
3 łyżeczki pesto,
pół łyżeczki soli,
1/3 łyżeczki chilli (dodałam grys),
odrobina czarnego pieprzu.


Wykonanie:

Paprykom odetnij czapeczki i je wydrąż.
Delikatnie je posól przed włożeniem w nie farszu.
Ryż ugotuj (bez soli). Pieczarki pokrój w kostkę. Pora w plasterki, a następnie porozdzielaj krążki. Podsmaż pieczarki z porem, odrobiną soli i pieprzu. Możesz dodać odrobinę oliwy. Jeśli wybierasz gruszkę - ją także pokrój w kostkę.
Wszystke składniki i przyprawy wymieszaj ze sobą, gdy wystygną. Wypełnij papryki ustawione w naczyniu żaroodpornym farszem, ponakładaj im czapeczki i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez ok. 50min.

Smacznego D

EKOrzenna dyniolada

5 komentarze

W piątek dostałam wiadomość od Ani z Dietetycznie Siostro z zaproszeniem, któremu nie mogłam odmówić :) Zaprosiła mnie do wsparcia kampanii edukacyjnej Ekoszyk.

Nie, nie, nie! Nie przewracaj oczami :D Nie jestem nawiedzonym ekologiem. Nie chcę, żebyś szukał/a ze mną nowego gatunku żabek, ani przywiązywał/a się do drzewa. Stereotypy zostaw w innej karcie swojej przeglądarki i posłuchaj. 

Co według mnie znaczy "być eko"? To znaczy oszczędzać swoje pieniądze i dbać o swój organizm :)

Segreguję śmieci. To chyba dość oczywista sprawa. Ustawa śmieciowa w Polsce jest jaka jest. Poglądy na ten temat zachowajmy dla siebie. Faktem jest, że segregując śmieci płacisz mniej za ich wywóz. Nie kosztuje nas to wiele wysiłku, tylko kawałek miejsca w "szafce pod zlewem".

Kupuję sprawdzone produkty. Jeśli mam taką możliwość, kupuję żywność w sprawdzonych miejscach. Warzywa w osiedlowym warzywniaku lub na bazarku, mięso - w mięsnym na rogu, itd. Zauważcie, że jabłka z babcinego ogródka smakują o wiele lepiej niż te leżące pół roku w chłodniach. Ogórki od rolnika po ukiszeniu są chrupiące a nie miękkie i pełne wody. Wiadomo, nie zawsze się da. Czasami w supermarkecie dostaniesz składniki, których nie ma gdzie indziej. Mimo wszystko, w wielu sytuacjach masz wybór. Jeśli jeszcze nie byłeś/aś u pani Eli z warzywniaka - odwiedź ją. Nie pożałujesz :)

Pilnuję lodówki. Ile razy tak było, że pół serka wywaliłam do śmieci? Miliard. Jednak, od kiedy sama gotuję, staram się pilnować. A raczej pilnować lodówki. Jeśli widzę, że pomidor jutro się zepsuje - miksuję go i dodaję do sosu. Resztki obiadu ze środy błagają o litość? Wrzucam je do gara. Jest wiele przepisów na "śmietnikowe dania". Omlety, tarty, surówki... sama nie raz wrzucałam Wam takie przepisy, nawet o tym nie wiecie :D Chyba dodam taki tag: "śmietnikowe". Będzie to oznaczało, że  możecie na podstawie tego przepisu stworzyć swój własny - wrzucając do gara to, co macie w lodówce. Like it?

Ekotorba. Moja ulubienica :D Wiele z nas ma kilka takich toreb w domu. Rozdają je gratisowo w drogeriach, przy większych zakupach... ale często zdarza nam się zapomnieć zgarnąć którąś do swojej torebki przed zakupami.  Znalazłam na to sposób! W każdej torebce trzymam jedną ekotorbę. Ciasno zwinięta zajmuje naprawdę mało miejsca . Podczas niespodziewanej wizyty w sklepie nie marnuję kasy na zrywki i jest mi o wiele wygodniej taszczyć łupy do domu (ekotorbę możesz zawiesić sobie na ramię - reklamówki raczej nie ;)) 



tak, bardzo chciałam pochwalić się moim dzbankiem z Bolesławca <3



Dzisiaj byczy post, z podwójnym przepisem! Pierwszy z nich to dyniolada, która wciąż trzyma się konwencji eko-posta. Co to? Mus owocowo-dyniowy. Bosko nada się do piernika, naleśnika... no. Dzisiaj zaprezentuję go właśnie z piernikiem. Kolor nie wyszedł najlepszy, ponieważ nie ogarnęłam, że cytrynę należy wycisnąć zanim zaczniemy gotować dynię. Pamiętajcie o tym myku :)
Warto mieć w swojej spiżarni domowej roboty musy, powidła i inne przetwory. Nie zawierają konserwantów, a często możemy uzyskać takie połączenia smaków, jakich nie znajdziemy w żadnym sklepie. Trochę pracy, ale zimą docenia się to poświęcenie i cząstkę lata zamkniętą w słoiku. 
Pestki z dyni proponuję powybierać i wysuszyć na gazecie. Będziecie mieli co podjadać ;)


Dyniolada

przepis na ok. 6 słoików 300ml

Składniki:

1 dynia (3-4kg)
3 jabłka,
4 gruszki (mniejsze, lub 3 duże),
2 dojrzałe banany,
sok z 1 cytryny,
2 łyżeczki cukru waniliowego,
cynamon, imbir, kardamon, goździki - wg uznania.

Wykonanie:

Dynię wydrąż z miąszu, obierz i pokrój w kostkę (najlepiej pokroić ją na mniejsze kawałki i wtedy obierać). Wrzuć dynię do garnka, dodaj sok z cytryny, i duś aż będzie miękka (ok. 15min). Następnie dodaj owoce pokrojone w kostkę i przyprawy. Co jakiś czas mieszaj, rozdrabniaj zawartość garnka tłuczkiem do ziemniaków. Po ok. pół godziny odkryj garnek. Pozwól wyparować zbędnej ilości soku, nadal rozdrabniaj wszystko tłuczkiem do uzyskania jednolitego musu. Możesz też po podduszeniu zmiksować owoce blenderem, a następnie z powrotem przelać je do garnka. Gotuj (smaż) wszystko, aż zniknie zbędna ilość soku. Przełóż gorący mus do wyparzonych słoików, zakręć je i odwróć do góry dnem pozostawiając na kilka godzin, aby się zawekowały.



Przepis na piernik może być Wam znany z diety Dukana. Jednak zmieniłam go trochę, bo co to za piernik bez kakao i miodu?! U mnie nie przejdzie. Nie wyszedł słodki, ale nie o to chodziło. Polecam smarować go musem owocowym, dżemorem, możecie też poukładać na nim świeże owoce. Dzisiaj wieczorem spróbuję wersji z szynką i żurawiną, też może być ciekawie :P Ciasto wyszło mokre, puszyste i mięciutkie. Nie urosło za dużo, piekłam je w niedużej keksówce. Po przejrzeniu zdjęć na kilku blogach stwierdzam, że znacznie lepiej prezentuje się w takiej właśnie formie, niż w prostokątnej blasze. 


piernik z dynioladą posypany gorzką czekoladą

Piernik już-nie-Dukana


Składniki:

8 łyżek otrębów owsianych,
4 łyżki otrębów pszennych,
2 łyżki mleka w proszku,
6 łyżek serka naturalnego (takiego, jak opisywałam tutaj lub homogenizowanego),
3 całe jajka i 3 białka,
2 łyżki kakao,
3 łyżki miodu,
przyprawy korzenne (u mnie jak zwykle: cynamon, imbir, kardamon, goździki),
szczypta chilli obowiązkowo ;)


Wykonanie:

Ubij mikserem jajka na piankę, stopniowo dodawaj serka, później miodu. Następnie dodaj przyprawy, na samym końcu suche składniki, ciągle miksując. Ciasto zostaw na 10-15min. Wymieszaj je lub "zmiksuj" mikserem jeszcze raz i wylej do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia. Piecz 30-40 min w temp. 180 stopni. 

Do garów! :)



Zbawczy omlet

0 komentarze

Jutro niedziela! Wszyscy będą się byczyć w domach, postanowiłam więc wrzucić śniadaniowy post, który posłużył mi za dzisiejszy obiad. :)

Taka sytuacja. (uwaga, mam dziś Tryb Ironiczny :D)
Wracam do domu po zakupach, a tu mama Monika krząta się po MOJEJ kuchni szykując obiad. Zaglądam po kolei do każdego garnka, a tam: 
ziemnioki,
mizeria na słodko,
jajka sadzone smażone na głębokim oleju.
AMOK!
Zważając na mój ostatni tryb "żywię się zdrowo", "będę piękna", "modlę się do Ewy Chodakowskiej"... popadłam w amok! Co zrobić, co zjeść, jak żyć?! Musiałam coś szybko wymyśleć. Znając mnie, jakbym czegoś nie przyrządziła w ciągu następnych 15min to zjadłabym ten obiad. 
Ciekawe co by na to powiedziała Ewa?!

Z mego amoku powstały omlety, ale trochę inne :) Robią się ekspresowo!

P.S. Wybaczcie mi dzisiejszego posta, dzisiaj jestem w dziwnym nastroju. Jutro lub w poniedziałek dodam coś specjalnego ;) 

Wyczekujcie! <3






Otrębowe omlety na słono


przepis na 6 małych omlecików

Składniki:

2 jajka,
50g otrębów owsianych,
1/3 czerwonej papryki,
1 pieczarka,
szczypiorek,
2 plasterki wędliny (opcjonalnie),
bazylia,
sól,
odrobina oliwy (do smażenia).

Wykonanie:

Ubij białka na sztywno. Następnie dodaj żółtka, zmiksuj na jednolitą masę. Dosyp otręby, wymieszaj składniki łyżką. Dodaj pokrojone dodatki i przyprawy, wymieszaj. Nałóż masę na rozgrzaną patelnię (ok. 2 łyżki masy - 1 omlet). Smaż, aż się mocno zarumienią.

Miłego weekendu! ;)


 
  • Wykipiał mi makaron © 2012 | Designed by Rumah Dijual, in collaboration with Web Hosting , Blogger Templates and WP Themes